Jak długo potrafisz chcieć i nie robić?

Jak długo potrafisz chcieć i nie robić?

Niektórzy potrafią długo chcieć i nie robić – całe życie w zasadzie. Pewnie dlatego popularne psychologiczne badanie pokazało, że większość z nas na łonie śmierci żałuje raczej tego, czego nie zrobiła, a nie błędów, które popełniła. Nie zrobiłem tego i tego. Nie byłem tu i tu. Nie podjąłem odpowiednich decyzji i kroków. Nie poznałem, nie podszedłem, zaniechałem. Nie spróbowałem, nie zaryzykowałem. Nie wyznałem. Nie kochałem. Zrezygnowałem…

Moje życie powoli zbliża się do zmiany cyferki na przedzie – kolejna dekada za mną. W ramach ostatnich podsumowań odkrywam, że z moich prawie trzydziestu lat większość życia chcę nie robiąc. Ileż jest takich rzeczy, których chcę chyba od zawsze?! Bo przecież zawsze sobie mówię, że kiedyś zrobię to i tamto. Że kiedyś będzie tak i tak. Jestem mistrzem takich deklaracji!

Są na przykład takie rzeczy, których chcę od ponad 15 lat. 15 lat! Samo uświadomienie sobie tego jest szokujące. Naprawdę, 15 lat siedzą mi w głowie niektóre chcenia. Inne od 10 lat. Chodzić często po górach, znać je jak własną kieszeń. Chodzić na ściankę. Uprawiać sport. Podróżować po świecie. Być prawdziwym pasjonatem czegoś. Tak, to już 10 lat zalegają w mojej głowie nierobione, a tylko myślane chcenia. Czasem rozważam, ile prądu wyprodukowałyby takie myśli, gdyby mój mózg zamienić na elektrownię.

Mam też takie nowsze nierobione chcenia – tak od około 5 lat. Skrzyknąć grupę znajomych, z którą będę grać w koszykówkę (mój ulubiony sport z dzieciństwa). Biegać w maratonach, a potem po górach. Założyć agroturystykę. Zbudować dom ze słomy i gliny. Co prawda te 5-letnie chcenia nie gryzą sumienia aż tak bardzo, jak te 15-letnie, ale jednak.

Mam wrażenie, że im dalej w życie, tym większe i bardziej rozległe stają się moje chcenia. Nie chcę już tylko chodzić po górach, chcę zbudować w nich dom. Nie chcę już tylko biegać w maratonach, marzy mi się udział w triathlonie. Nie chcę czytać książek, chcę je pisać. Czy to jest tak, że te kiedyś niezrealizowane chęci w końcu zaczęły rozrastać się do tak absurdalnych rozmiarów? A im większe rozmiary, tym większe wyrzuty sumienia….

To właśnie one męczą mnie ostatnio tak bardzo. Tym przeciekaniem życia przez palce, tym marnowaniem czasu i potencjałów jestem tak bardzo zmęczona.

I zrozumiałam: najlepszym dla mnie motywatorem do działania są trzy rzeczy: deadline, dół i frustracja. Deadline najlepiej sprawdza się w pracy – jestem super efektywna, gdy zwyczajnie gonią mnie terminy. Dół – wedle starej zasady: „Im niżej spadniesz, tym bardziej się odbijesz”. Nie raz uderzałam głową w betonowe dno, a potem wybijałam się niezwykle i zaskakująco wysoko.

A frustracja? Dochodzę do 30 roku życia i odkrywam, że poziom frustracji jest gigantyczny. No bo ile można chcieć i nie robić? Jak długo? Jakże jestem zmęczona ciągłym chceniem i nie robieniem. Ta frustracja sięga zenitu i chwała Bogu! Chyba w końcu nadchodzi nieubłagana zmiana – mózg zalany chęciami bez działania w końcu odmawia mi posłuszeństwa. Każdego dnia słyszę jego upierdliwe słowa: „Albo to zrobisz, albo wybuchnę!”.

Więc nagle, po latach, jakby ni stąd, ni zowąd, zaczynam robić – bez zbędnego myślenia, bez większej analizy. Po prostu mam już tak bardzo dość chcenia bez robienia, że aktualnie jestem chyba najbardziej zmotywowanym człowiekiem świata. Odkryłam, że chcenie bez robienia jest bez tak bardzo bez sensu. Głupie. Frustrujące. Nieefektywne. Szalenie męczące. No bo przecież zużywam energię na myślenie o chodzeniu po górach, a już dawno mogłam wleźć na szczyt. Rozkładam sprawę na części pierwsze, a dawno już mogłam sprawdzić ją w praktyce. Zrobić, zadziałać, zdecydować, podjąć wyzwanie, uczynić krok, nawet mały. Być tam, gdzie chcę być, a nie wciąż o tym myśleć i czekać na nie wiadomo co.

Fajna to lekcja po 30 latach życia. Męcząca niezmiernie, ale owocna. Teraz jest spora szansa, że za 30 lat inaczej już będę podsumowywać sprawy. A Ty? Jak długo potrafisz czekać i nie robić? Gdzie jest Twój punkt graniczny? W którym momencie na szczycie frustracji siarczyście zaklniesz, powiesz „Dość!” i po prostu zrobisz swoje od lat myślane chcenia?